Megadeth Info

Newsy

Zespół

Inne Projekty

Media

O stronie

->Zespół->Recenzje->Endgame

Endgame

->Zespół->Dyskografia->Endgame

16-09-2009

Komentarze [1]

Żułek

Z Megadeth jest jak z wódką, trudne do przełknięcia za pierwszym razem. Tak samo jest z ich nową płytą zatytułowaną „Endgame”. Po pierwszych przesłuchaniach miałem dosyć nieciekawą minę. Jednak ujrzałem światełko w tunelu. Płyta specjalnie raczej nie zaskakuje. Rudzielec zrobił niezły miks dzięki czemu jest wszystkiego po trochu.

Płyta zaczyna się szybkim instrumentalnym „Dialectic Chaos” aby po nieco ponad 2 minutach w przejść najbardziej czadowy kawałek na płycie „This Day We Fight!”. Od razu jest szybko i mocno co na pewno spodoba się fanom starych dobrych czasów. Potem jest chwila wytchnienia przy „44 Minutes”, który spokojnie mógłby się znaleźć na Youthanasia przez bardzo melodyjny refren. Sam utwór jest w średnim tempie, ale jest dosyć mocny, a dudniący w tle bas tylko dodaje smaczku. Następny w kolejce „1 320” zaczyna się niemal jak „502” z SF i jest w takim właśnie klimacie. Dosyć szybki i ostry ze świetnymi solówkami. Z kolejnymi utworami następuje zmiana klimatów. „Bite The Hand” brzmi jak żywcem wyjęty z TSHF. Przypomina klimatem nieco „Something I'm Not” tylko jest moim zdaniem lepszy, chociaż nieco psuje efekt końcówka. „Bodies” to słynny bonus widmo z UA. Zaczyna się fajnym basikiem i ma bardzo melodyjny refren co powinno ucieszyć fanów Youthanasia oraz CW pod względem brzmienia. Niestety sola na końcu są zupełnie bez pomysłu, przyspieszenie też nic nie daje, nijak ma się to do średniego tempa utworu. Wygląda na to że nagrali niedokończony odrzut z poprzedniej sesji, a szkoda. Utwór tytułowy to prawie 6-minutowy kolos, dosyć wolny i ciężki. Idealnie nadawałby się do jakiegoś filmu, jak lecą solówki (zwłaszcza pierwsze dwie i ostatnia) aż ciarki chodzą po plecach. Zdecydowanie najgorszym kawałkiem jest „The Hardest Part Of Letting Go….”. To pół-akustyczna ballada przypominają „Promises”. Zaczyna się (i kończy) akustycznie, lekko i przyjemnie by tuż przed drugą minutą wszedł beznadziejny riff, który sprawia że cały klimat szlag trafia. Na całe szczęście na ratunek przychodzi singlowy „Head Crusher”. Szybki thrasher z mocnymi riffami oraz świetnym tekstem Mustaina. Lekki niedosyt pozostawia tylko ostatnie solo kończące utwór. Broderick nagrał chyba najnudniejszą solówkę w swojej karierze. „How The Story End” to kolejny ukłon w stronę Youthanasia. Melodyjny refren i niezła melodia. W podobnym klimacie jest też ostatni na płycie „The Right To Go Insane”. Posiada świetny riff, bas swoim dudnieniem nadaje mu nieco ciężaru jednak końcówka została popsuta przez niepotrzebne i mało przemyślane solówki.

Megadeth to twór specjalny, wyjątkowy nie dla wszystkich. Takie jest też „Endgame”. Fani zespołu będą na pewno zadowoleni, jednak inni już niekonieczne. Płyta jest dosyć równa, są zarówno kawałki szybkie i wolniejsze. Całość jest bardzo mocna ze świetnym nowoczesnym brzmieniem. Nowy skład daje rade i to słychać na płycie. Album nie jest tez pozbawiony wad. Największą wadą są bez wątpienia słabe zakończenia kilku utworów przez zbędne solówki. Jakby Dave koniecznie chciał się pochwalić nowym gitarzystą. Na Endgame wyszło to średnio. Martwi mnie też, że na kolejnej już płycie z rzędu słabo słyszalny jest bas. Taki muzyk jak James Lomenzo, który gra od ponad 20 lat zasługuje na zdecydowanie więcej miejsca na płycie. Jako fan (nie maniak) Megadeth nie mogę dać więcej niż solidne 7,5/10.

Komentarze

holy

00:19 22-12-2009

Płyta zaskoczyła mnie pozytywnie dawno nie słyszałem
tak energetycznego grania a jednoczesnie wplatania sporej dozy melodyjności którą osobiście lubie pewnie ci co lubią mroczniejsze klimaty beda nieco zawiedzeni ale uważam że Dave po tylu latach grania zachował na tym albumie sporo swieżości co powoduje ze płyty słucham ze niwątpliwą radością i często przypominaja mi sie utwory z lat 80/90.Dlatego wysoko
oceniam ten album /9/ i musze przyznac ze dawno tak nie "katowałem" żadnego albumu. Podobne wrażenie zrobił na mnie ostatni Testament i Slayer w przeciwienstwie do Metallicy w której od dłuzszego czasu nie mogę znaleść "tego czegoś" a którą kiedyś uwielbiałem.

Dodaj komentarz

Dodając własny komentarz pamiętaj o Netykiecie, a także o tym, aby zamieszczany tekst dotyczył komentowanego materiału.

Nickname

Adres e-mail

Strona www

Komentarz

Logowanie

Login:

Hasło:

Wyszukiwarka



Sonda

Ulubiony utwór na Dystopia

The Threat Is Real

22

Dystopia

19

Fatal Illusion

15

Death From Within

11

Bullet To The Brain

21

Post American World

3017

Poisonous Shadows

89

Conquer Or Die

10

Lying In State

493

The Emperor

10

Foreign Policy

11

Look Who's Talking

10

Last Dying Wish

12

Melt The Ice Away

10

Me Hate You

9

Design: http://ohp.magres.net

Czas generowania strony: 0.0029 0.0107 0.0119 0.0157 0.0183 0.0317